Dziennik wędrowny

Szczeliniec Wielki i Błędne Skały w jeden dzień!

Tak jak pisałem ostatnio projekt Dziennik Wędrowny został przeze mnie reaktywowany, dlatego będą się tutaj pojawiały nowe wędrówki i przygody.
Na początek zaczniemy od wyjazdu w polskie Sudety. To mój pierwszy raz w tych górach, poza jednym wyjazdem do Lądka-Zdroju, kiedy byłem za mały, żeby to zapamiętać. Oprócz tego kilka lat temu byliśmy z Anetą w Jesioniku, ale to już u naszych sąsiadów — Czechów.
Tym razem przyszła pora na Góry Stołowe i Góry Sowie. Na pierwszy ogień idzie Szczeliniec Wielki i Błędne Skały, czyli Góry Stołowe…

Szczeliniec Wielki i Błędne Skały

Widok ze Szczelińca Wielkiego na Pasterkę. W tle Karkonosze i Śnieżka

Dwie najpopularniejsze atrakcje w Górach Stołowych to Szczeliniec Wielki, czyli najwyższy szczyt tego pasma górskiego, należący do Korony Gór Polski, oraz Błędne Skały. Oba miejsca słyną z wyjątkowych formacji oraz labiryntów skalnych.

Mimo swojego tytułu najwyższego szczytu Gór Stołowych Szczeliniec nie jest górą wysoką i szlak nie jest ani długi, ani specjalnie wymagający. Dlatego spokojnie mogliśmy przejść oba te miejsca za jednym zamachem (na końcu znajdziecie mapę oraz opis naszej trasy).

W międzyczasie zrobiliśmy sobie przerwę przy piwie z Gór Sowich, w które mieliśmy się wybrać następnego dnia

Oba miejsca charakteryzują się wyjątkowymi formacjami i labiryntami skalnymi, z których słynie Park Narodowy Gór Stołowych. Na trasy turystyczne w obu tych miejscach wstęp jest płatny, a opłata wynosi:

  • 12 zł / bilet normalny
  • 6 zł / bilet ulgowy

Trzeba przyznać, że cena jest SPORA zwłaszcza, że nie obowiązuje popularne w tego typu miejscach rozwiązanie, dzięki któremu na jednym bilecie można zaliczyć obie atrakcje w tym samym dniu, tak jest np. ze wstępem na Trzy Korony i Sokolicę w Pienińskim Parku Narodowym. No trochę słabo i drogo…

W niektórych miejscach jest naprawdę ciasno

Być może chodzi o to, że oba skalne labirynty dostępne są w przystępny sposób z położonych niedaleko parkingów i często odwiedzanie ich nie ma charakteru górskiej wędrówki. Niestety to powoduje, że w miejscach tych turystów jest bardzo dużo, a ich kultura często odbiega od tej panującej na rzadziej uczęszczanych szlakach. Nam udało się być na Błędnych Skałach po godzinie 16 i po wyprzedzeniu kilku osób w labiryncie, byliśmy na ścieżce praktycznie sami. Na Szczelińcu nie mieliśmy tyle szczęścia i niestety nie wspominamy tego najlepiej. Wszystko zależy od tego czego kto oczekuje. My zdecydowanie najlepiej wspominamy początek naszej wędrówki i niebieski szlak z Radkowa. Pierwsza część szlaku nie dość, że była rzadko uczęszczana i malownicza to można na niej podziwiać stare niemieckie oznaczenia szlaków wyryte w skałach położonych w lesie.

Trasa

Nasza wędrówka rozpoczęła się na parkingu przy wodospadzie Pośny w Radkowie, skąd prowadzi niebieski szlak ciągnący się aż do przełęczy pod Szczelińcem. Na szczycie Szczelińca, najpierw w drodze do schroniska, a następnie w płatnej części, biegnie trasa turystyczna oznaczona zielonym kolorem szlaku, którym po przejściu trasy zeszliśmy prosto do Karłowa. W Karłowie weszliśmy na Główny Szlak Sudecki, oczywiście koloru czerwonego, którym doszliśmy prosto pod Błędne Skały, a później aż do Kudowy-Zdrój. Z powodu wąskich przejść w skalnych labiryntach na Błędnych Skałach obowiązuje jeden kierunek zwiedzania, dlatego po wyjściu z trasy turystycznej musieliśmy kawałek przejść zielonym szlakiem, żeby dojść z powrotem do GSS do Kudowy-Zdrój.

Poniżej cała nasza trasa z zaznaczonymi szlakami. Trasa ta jest ciekawa i malownicza oraz daje możliwość zobaczenia sporego kawałka Parku Narodowego Gór Stołowych. Wydaje mi się też, że nie jest ona wymagająca i nawet osoby początkujące poradzą sobie z przejściem podczas całodziennej wędrówki.

Narożnik i tajemnicze zabójstwo

Na koniec mamy dla Was mały bonus. Następnego dnia rano, przed wyjazdem z Gór Stołowych odwiedziliśmy jeszcze jedno miejsce.
Jeśli interesujecie się tematyką „true crime” to pewnie słyszeliście o zabójstwie pary studentów w Górach Stołowych w 1997 roku. A nawet jeśli kryminalne historie w ogóle was nie kręcą, to i tak mogliście słyszeć o tej głośnej sprawie. Anna Kembrowska i Robert Odżga wyruszyli w swoją ostatnią wędrówkę szlakiem z Dusznik-Zdroju do Karłowa. Zostali postrzeleni kilkanaście metrów od niebieskiego szlaku, przy szczycie Narożnik, a ich ciała odnaleziono po dziesięciu dniach od zbrodni. Sprawcy nie ustalono do dziś, motyw również nie jest znany. Sprawa jest o tyle zagadkowa, że tak naprawdę hipotez jest mnóstwo i każda może okazać się prawdziwa…

Tablica przypominająca o tym tragicznym wydarzeniu

Postanowiliśmy wybrać się w to miejsce, tym bardziej, że od parkingu do szczytu Narożnika jest 10 minut drogi. Samo miejsce zbrodni znajduje się kilkanaście metrów od szlaku, ale nie ma problemu ze znalezieniem go. Kiedyś znajdowała się tam kapliczka oraz dwa krzyże, które obecnie są w renowacji i zostaną tam postawione w rocznicę śmierci. Miejsca, w których leżały ciała, ogrodzone są łańcuchem. Mamy nadzieję, że kiedyś prawda o tej tajemniczej zbrodni ujrzy światło dzienne.
Tym samym kończymy wpis o Górach Stołowych i zapraszamy na kolejny wpis z Gór Sowich…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *