Dziennik wędrowny

Nie chcę już podróżować

CZY PODRÓŻOWANIE MA SENS?

Po powrocie z Azji przez jakiś czas nie chciałem w ogóle myśleć o podróżowaniu. Później nastał czas podsumowania i wyszło na to, że nasza podróż niczym szczególnym się nie wyróżniała. Podróżowanie z plecakiem, autostopem, z namiotem i spaniem gdzie tylko nadarzy się okazja – to tylko moda.
Moda o tyle fajna, że determinuje czasami bliższe poznanie lokalnej kultury i nie zamykanie się na nią w turystycznych enklawach. Chociaż jak pokazuje rzeczywistość nie zawsze tak jest. Dzisiaj robi to już każdy i nawet ten model podróżowania stał się po prostu zwyczajny. Z turystyki indywidualnej przechodzi dzisiaj niejako w turystykę masową, z której pierwotnie został wydzielony.
I pytanie: czy brak tej wyjątkowości spowodowany jest tym, że sam to zrobiłem bez większego trudu i dziś wydaje mi się to zwyczajne? Czy rzeczywiście ten model stał się tak popularny i i łatwy w realizacji, że nie ma w sobie nic odkrywczego? A bynajmniej nic odkrywczego w sobie nie ma. Jest tylko stylem obecnie wpasowującym się w pewien trend, stylem, który jest obecnie ciekawy z jakiegoś powodu. I patrząc dookoła co chwilę dostrzegam osoby, które w takiej podróży były lub planują bardzo podobną podróż. A każdy portal lub blog podróżniczy jest dokładnie taki sam i zawiera dokładnie te same stałe punkty. Bangkok to Khaosan Road, Laos to Van Vieng i 4000 Islands, a Kambodża to Angkor Wat.
Najgorsze jest dla mnie to, że sam uległem tej modzie i presji, a której tak bardzo ulec nie chciałem już przed podróżą. Do ostatniej chwili zastanawiałem się czy iść do Taj Mahal i Angkor Wat. Poszedłem i może nie specjalnie żałuję, a płynąc na fali coachingowej retoryki można stwierdzić, że przecież musiałem spróbować, żeby przekonać się, że to nie dla mnie. Musiałem spróbować, żeby wyrobić sobie własne zdanie. TO MNIE UKSZTAŁTOWAŁO JAKO PODRÓŻNIKA, a raczej turystę w tym przypadku. I dlatego…

NIE CHCĘ JUŻ PODRÓŻOWAĆ

A właściwie nie chcę podróżować w ten sposób. Nie chcę postrzegać miejsca przez pryzmat najbardziej oklepanych atrakcji. Atrakcji, które muszę odhaczać z jakiegoś niewiadomego powodu i które powinny mi się podobać, mniej lub bardziej, ale jednak powinienem postrzegać je pozytywnie, bo tak wypada (ale to już temat na osobny wpis). Bo nawet jeśli te miejsca wywierały na mnie wrażenie, to nie one były tym co wspominam najlepiej, co może motywować mnie do podróżowania w przyszłości i o czym chciałbym pisać na łamach bloga. Bo czy jest sens po raz enty pisać o tym samym?

PODRÓŻE NIE KSZTAŁCĄ

(NAWET WYKSZTAŁCONYCH)

Jeśli mam podróżować w przyszłości to chciałbym nadać temu sens i podróżować z konkretnie wyznaczonym celem i założeniami. Bo bezcelowe podróżowanie, to po prostu wakacyjne wyjazdy, z których ciężko wynieść coś wartościowego. Ciężko choćby spróbować poznać i dowiedzieć się czegoś o lokalnej kulturze i lokalnym życiu. Jest to spowodowane miedzy innymi krótkim okresem przebywania w określonym miejscu i przebywaniu głównie w miejscach napędzanych przez przemysł turystyczny, który wszystko skrupulatnie przygotował pod potencjalnego odbiorcę i który zakrzywia rzeczywisty obraz miejsca, które odwiedzamy.

Podróże nie kształcą, jeśli nie ukierunkujemy ich na kształcenie. I nie chodzi o dyskredytowanie któregokolwiek ze sposobu podróżowania, a jedynie o stwierdzenie, że mi nie do końca odpowiada to o czym napisałem.
I dlatego w przyszłości chciałbym wyciągnąć z podróży coś więcej.

 

Zdjęcie pochodzi z SERWISU UNSPLASH, a jego autorem jest RAWPIXEL.COM.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *