Dziennik wędrowny
Góry - Ahoj Przygodo!

Ahoj Przygodo!

Nie wiem od czego zacząć, ale może wypadałoby zacząć od przywitania się, bo od ostatniej aktywności minęło już trochę czasu. W międzyczasie blog/projekt Dziennik Wędrowny został zawieszony, jednak niedawno postanowiłem, że jest to projekt, który wypływał z konkretnych moich pasji i odpowiadał na konkretne potrzeby w moim życiu i warto go reaktywować.

Zrodzony w 2015 roku, przed podróżą do Azji i w oczekiwaniu na tę podróż, na początku prowadzony m.in. podczas naszego pierwszego wyjazdu w Bieszczady cechował się ideałami, marzeniami i chęcią odkrywania różnych zakątków. Dziś po latach i po doświadczeniach nabranych chociażby podczas wspomnianej podróży widzę w tamtych czasach sporo poczciwej naiwności i idealistycznego podejścia, a zarazem zapytuję się siebie gdzie i kiedy to minęło i dlaczego? Owszem ten stan umysłu może kojarzyć się z pewnymi oznakami niedojrzałości i idealistycznym młodzieńczym postrzeganiem świata, ale przecież to właśnie napełniało mnie nadzieją i pchało do przodu w nieznane niczym w filmie Wszystko za życie. Gdzieś po drodze, podczas tej życiowej wędrówki, na szlaku której wszyscy, nieustannie się znajdujemy zatraciłem to. Pamiętam przygnębienie i rozczarowanie jakie dopadło mnie po powrocie z podróży, która była celem na tamtym etapie mojego życia. Być może było to spowodowane tym, że cel do którego zmierzałem się ziścił, być może tym, że jego realizacja odbiegała w jakimś stopniu od mojego wcześniejszego wyobrażenia, a co najbardziej prawdopodobne, było to spowodowane w jakimś stopniu i jednym i drugim. Jakiś czas temu wspominałem o tym we vlogu, który zamieściłem na moim kanale na Youtube.

Do reaktywacji Dziennika Wędrownego przyczyniała się może obecna sytuacja związana z epidemią koronawirusa na świecie. Bo okazało się, że nagle z majaczącego nadal gdzieś tam w przeszłości przygnębienia, wyłoniła się sytuacja, w której stwierdziłem, że w tej niepewnej sytuacji chciałbym jeszcze kiedyś mieć w ogóle taką możliwość żeby polecieć do mojej ukochanej Azji, tak po prostu. Coś co jeszcze niedawno wydawało się na wyciągnięcie ręki, nagle stanęło pod znakiem zapytania. Może to prozaiczne, ale chyba coś w tym jest, że zaczyna się coś doceniać wtedy, kiedy się to coś traci.

Po tym wszystkim, wbrew pozorom, zamiast większego przygnębienia poczułem znowu zew przygody i chęć rzucenia się w wir odkrywania i powrotu do tego stanu, który kiedyś mnie napędzał, a nawet definiował. Na dzień dzisiejszy nadal nie mam możliwości wyjazdu do Azji, mam jednak, tak jak i przed wcześniejszą wyprawą, możliwość wyruszenia na nasze polskie szlaki i odkrywania tego od czego to wszystko się zaczęło. Tak naprawdę sam już nie wiem, czy jest to odkrywanie nowych ścieżek na szlakach czy w życiu osobistym, ale to nie ma żadnego znaczenia. Najważniejsze, że znowu obudziłem w sobie tę cząstkę, która jest pełna nadziei i chęci wyruszenia w nieznane!

Zatem nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić na porcję
Podróży, gór, lasów i przygód…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *